Na czwartkowej sesji Rady Gminy Suwałki 10.radnych poprało „projekt uchwały w sprawie nie wyrażenia zgody na wyodrębnienie w budżecie gminy środków stanowiących fundusz sołecki”, dwóch było za funduszem i dwóch wstrzymało się do głosu.
- Zrobiłem co mogłem, ma czyste sumienie, mogę śmiało spojrzeć w oczy mieszkańcom. Ja byłem za wyodrębnieniem funduszu, bo są to pieniądze ludzi i powinni dostać szansę wykorzystania ich tak, jak tego potrzebuje sołectwo. Ten fundusz to także integracja środowiska, czego nie wzięto pod uwagę – tak po głosowaniu mówił nam Grzegorz Moroz, radny z Nowej Wsi, jeden z dwóch radnych głosujących za wydzieleniem funduszu.
Po dyskusji i głosowaniu na posiedzeniu komisji wynik głosowania na sesji nie był zaskoczeniem. Niespodzianką było za to nikłe zainteresowanie tematem ze strony sołtysów, o czym świadczy ich niewielka liczba na sali obrad. Dlaczego nie przyszli? Niech odpowiedzą swoim wyborcom.
- Mnie przekonała argumentacja sekretarza gminy i uważam, że dobrze się stało, że projekt wydzielenia funduszu odrzucono – swoją opinię przedstawia Anna Wojciechowska, sołtys wsi Krzywe. – Większe pieniądze to większe inwestycje - to po pierwsze, po drugie wydzielenie funduszu to dodatkowe koszty w postaci założenia i prowadzenia kont bankowych dla każdego sołectwa, a także obciążenia pracowników gminy, a być może konieczność zatrudnienia dodatkowych.
Z szacunkowych wyliczeń wynika, że na fundusz sołecki 2017 w gminie Suwałki z budżetu trzeba byłoby przeznaczyć 702.000 zł. Pieniądze te podzielone byłyby na sołectwa, a kwoty wahałyby się od 8.000 zł w najmniejszym sołectwie (Słupie) do ok. 29.000 w największych (Krzywe, Płociczno).
W Nowej Wsi, której radny był za wydzieleniem funduszu, pieniędzy wystarczyłoby na remont przystanku autobusowego. Funduszu nie będzie. A co z przystankiem? Niech mieszkańcom odpowie sołtys.