Psychologia zawitała już nawet pod strzechy chlewni i ubojni. Aby mięso, które kupujemy było smaczniejsze i zdrowsze potrzebna jest, nie tylko higiena, ale również i odpowiednie traktowanie zwierząt. Miejscem, gdzie zapewnia się właśnie takie warunki jest ubojnia w Ignatowiźnie. Jej właścicielem jest Mariusz Rudziewicz.
Okazuje się, że o jakości mięsa, które spożywamy nie świadczy wyłącznie proces hodowli zwierząt. Ważne jest też to w jakich warunkach prowadzony jest ich ubój. Nie chodzi tu jedynie o higienę, ale i o komfort psychiczny zwierząt. – Mięso świni, która przed samym ubojem przeżywa silny stres, jest zupełnie inne w smaku niż tej, której ostatnia droga przebiega „bezstresowo” – mówi zootechnik Agata Nowikowska.
Jednym z bliższych miejsc, gdzie zwierzęta zabijane są w możliwie najłagodniejszy sposób jest ubojnia w Ignatowiźnie. – Świnie, które czekają na ubój nie widzą tego procesu. Są maksymalnie odizolowane od tego co je czeka – mówi Mariusz Rudziewicz, właściciel obiektu. Zdaniem specjalistów, aby zwierze nie nasiąkało atmosferą panującą w ubojni potrzebne są różne „sztuczki psychologiczne”.
Świnia po przywiezieniu z chlewni powinna chwilę odczekać przed kolejnym etapem. Samo prowadzenie do uboju powinno odbywać się zwężającą ścieżką prowadzącą po łuku, tak aby zwierzęta nie miały kontaktu wzrokowego z sobą nawzajem oraz z obsługą procesu. - Wiem, że to co tu robimy to ciężka praca. Trzeba łączyć trudny obowiązek z przyjemnością zapewniania klientom produktów mięsnych wysokiej jakości – mówi Rudziewicz.
Mariusz Rudziewicz zajmuje się nie tylko ubojem zwierząt. Prowadzi również sklep w którym można zakupić przerobione już mięso. Posiada też wędzarnie, gdzie produkty nabierają smaku i przenikają klimatem i atmosferą Zielonych Płuc Polski. Obok zabudowań postawiono też nowoczesną oborę, wyposażoną jest m.in. w otwierany dach i przestronne kojce dla zwierząt. Pomieści ona nawet 300 sztuk bydła.